Autentyczna historia osoby, która wygrała milion w Dużego Lotka. Blog opowiada o tym na co została wydana kasa za wygraną i jak zmieniło sie życie szczęśliwca .
Blog > Komentarze do wpisu

Prawdziwe zakończenie cz.3

Moje życie osobiste i zawodowe początkowo nie układało się zbyt szczęśliwie. Z momentem wygrania milionów przez rodziców postanowiłam, że matura będzie ostatnim etapem mojej edukacji. Nigdy nie ciągnęło mi szczególnie do książek. Z czasem pojawiła się jednak nuda nic nierobienia i postanowiłam przynajmniej znaleźć jakieś zajęcie. Otworzyłam odzieżowy sklep franczyzowy w modnym centrum handlowym. Niestety mój entuzjazm wygasł po kilku miesiącach, gdyż czynsz trzeba płacić co miesiąc, pracy było dużo, a zyski z tego prawie żadne. Poza tym ciągle okradali mnie pracownicy.Dlatego też zamknęłam biznes równie szybko jak go otwarłam.

Jednak chociaż biznes skończył się klapą, to osiągnęłam swój pierwszy sukces życiowy, gdyż poznałam w naszym sklepie przyszłego męża (pierwszego).

Kupował u nas bluzę dresową i parę dżinsów. Kolejnego dnia przyszedł ponownie, zaprosił mnie do klubu i było fajnie.

Było, nie było, wzięliśmy szybko ślub ( z miłości), rozwiedliśmy się równie szybko ( z nienawiści, pijaństwa, zdrady, uzależnienia od internetu i braku umiaru w wydawaniu moich(!) pieniędzy.)

Moja matka męża nie akceptowała, co miałam jej za złe przez dwa lata, potem jednak się z nią zgodziłam.

Obecnie po latach tułaczki w Warszawie wróciłam do rodzinnego miasteczka - do mamy.

Mieszka z nami starszy bezrobotny brat, młodsza siostra nadal wydaje pieniądze w stolicy.

Jestem jednak bardzo szczęśliwa, gdyż wyszłam ponownie za mąż - za byłego chłopaka. Może ktoś go pamięta, był ze mną na balu maturalnym. Udało mi się nawet to zrobić w kościele- pierwszy mąż był niewierzący, a ja nie nalegałam. Dzięki temu na drugim ślubie miałam piękną drogą sukienkę i chór.

Nie planuję nigdy pracować i uczyć się. Urodzę 2 dzieci i będę odpoczywać całe życie. Dom się kiedyś sprzeda, pieniążki wrócą, mąż zarabia, ja wydaje.

Do zobaczenia za kilka lat:)

środa, 20 listopada 2013, anmira555

Polecane wpisy

  • Prawdziwe zakończenie

    Dzisiejsza listopadowa szaruga za oknem nastawiła mnie bardzo refleksyjnie i spowodowała, że zaczęłam sobie myśleć o przeszłości. Przypomniał mi się blog, który

  • Kumulacja.

    Pozdrawiam wszystkich zaglądających na stronę przy okazji najbliższej kumulacji w lotto. Przy okazji ostatniej kumulacji zaglądało tu średnio 1000 osób dziennie

  • Czemu mnie tu tyle nie było.

    Ostatni wpis był niemal 3 lata temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Gdy zaczęłam pisać bloga, była to w miarę świeża historia. Zaraz po jej opublikowaniu, za

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Bartek, *.kalisz.mm.pl
2014/03/04 17:01:57
A czy ktoś z was próbował kiedykolwiek zainwestowania tych pieniedzy a nie tylko wydawania? Pisalas o franczyznie ale szybko z niej zrezygnowalas. Pytanie, po co sprzedawac dom ktory jest wynajmowany i przynosi wam wplywy?
-
Gość: Metorfeusz, *.stg.pl
2014/08/20 14:12:18
Paranoja... ogarnij się kobieto
-
Gość: Marco Polo, 193.0.116.*
2014/10/28 15:41:37
Historia bardzo mi się spodobała, sposób w jaki została opowiedziana, a nawet podejście do życia. :-)

Pozdrawiam
-
Gość: Lottomiliony, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/11/10 21:07:42
Faktycznie szczęśliwe zakończenie. Powodzenia! :)
-
Gość: ann, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/01/26 08:15:01
Smutne . Bardzo smutne ... życzę Wam więcej radości z małych nie konsumpcyjnych rzeczy i spraw . To w życiu bardzo ważne .
-
Gość: Bluma007, *.178.009.pools.vodafone-ip.de
2015/03/24 09:31:05
Hej,

leze sobie wlasnie w lozku i postawnowilam przeczytac cos na temat wygranych w lotka. Wpadlam przpadkiem na Twoj blog, miedzy innymi. Pierwsze mysli...jesu ile czytania ale skoro tyle wskazowek to przeczytam. Noi nie ma zadnej wskazowki a historia mysle ze fajnej i normalnej rodziny. Jak kazdy czlowiek w glowie mam mnostwo marzen a przede wszystkim marze o komforcie takiego jutra. Nie musiec zrywac sie rano do pracy i wszytsko codziennie w biegu i stresie. Do dupy mam prace, mieszkam w innym panstwie, wszyscy bilscy mojemu sercu sa daleko ode mnie. Tutaj jedynie mam meza i synka. Chcialabym bardzo spedzac z nimi duzo czasu ale proza zycia jest nieco inna. Czas leci nieublagalnie predko. Dopiero co byly swieta BN a juz zaraz Wielkanoc. A najzabawniejsze jest w tym wszystkim to ze jak ktos sie z boku patrzy na nasza rodzine to mysli...Ci to maja zaje....fajnie. Wizualnie nam niczego nie brakuje. Dom,auta, zgodne malzenstwo, dziecko, oboje pracuja nie byle gdzie, zdrowi, piekni (oczywiscie kwestia gustu :) ale tak kolorowo nie jest w wewnatrz, dlatego mysle ze taka wygrana w lotka bardzo by nam poprawila samopoczucie. Pozdrawiam Cie bardzo cieplo i serdecznie :) Szkoda ze nie mam takiej bratniej duszy ulicy dalej ;)
-
Gość: luq, *.warszawa.virtuaoperator.pl
2015/06/16 14:52:32
Historia ciekawa, jednak zastanawiam się czemu roz*ebaliście całą wygraną... Trzeba było zainwestować w coś (np. w swoją pasję, rozwijać ją i czerpać z niej nie tylko radochę ale i zysk). Przede wszystkim trzeba też pamiętać o innych - "ile dajesz, tyle do ciebie wraca", stare powiedzenie, a jakże prawdziwe... :) Wszystkiego dobrego.
-
Gość: sebb, *.dynamic-ra-3.vectranet.pl
2015/11/06 14:25:40
Ludzie, ogarnijcie się. Przeczytaliście wszystkie wpisy? Normalna rodzina? Przecież osoba prowadząca bloga to rozpuszczona baba, która nie lubi się uczyć i pracować. Śmierdzący leń który miał farta w życiu, bo tata wygrał w totka.

Ogólnie to wychodzi wieś i słoma z butów jeśli chodzi o całą rodzinę. Zamiast pobudować dom za te 300 tys., zainwestować w dobry interes (chociażby w MCDonalds te 600 tys., to zawsze będzie przynosić niekiepskie dochody), kupić auto za te 60 tys. to rodzina rozpieprza grube miliony na dzień dobry. Wiedziałem już po drugim wpisie, że to się tak skończy.
-
Gość: Max, *.free.aero2.net.pl
2017/03/25 12:28:37
Przeczytawszy z uwagą bo temat jest interesujący. Blog jest oczywistą fikcją bo zbyt mało tam info nt tego co rodzeństwo robiło, zbyt mało żalu po śmierci ojca, zbyt plastikowa autorka, która się przedstawia jako głupszą niż musi być.
Sam zajmuję się finansami, zdarzyło mi się zarobić w miarę duże pieniądze ale po kilku latach niemal wróciłem do poprzedniego stanu majątku. Myślę, że z milionami w totka dałbym sobie radę lepiej. Moja rada w temacie dla wszystkich: NIC nie zmieniajcie w swoim życiu. Pracujcie, rozwijajcie się zawodowo. Ubezpieczcie się wysoko na życie (małżonkowie i dzieci). Pieniądze podzielcie na nieruchomości (dochodowe), złoto i gotówkę 30% każde. Gotówkę podzielcie na kilka walut i kilka kont. Połowę kasy wywieźcie za granicę i umieśćcie w dobrych zagranicznych bankach. Gdybym wygrał takie pieniądze NIKT by się o tym nie dowiedział. Może przerwałbym chwilowo dotychczasową pracę na studia MBA albo doktoranckie na jakimś znakomitym uniwersytecie i wrócił do mojego obecnego pracodawcy. Rodzinie nawet najbliższej nie powiedziałbym. Niech myślą że tatuś własną pracą i talentem zapewnia wszystkim coraz lepsze życie.