Autentyczna historia osoby, która wygrała milion w Dużego Lotka. Blog opowiada o tym na co została wydana kasa za wygraną i jak zmieniło sie życie szczęśliwca .
Blog > Komentarze do wpisu

Teraz Wam opowiem dlaczego mój ojciec grał namiętnie w totolotka.

 

Teraz Wam opowiem dlaczego mój ojciec grał namiętnie w totolotka.

Mój ojciec grał w totolotka odkąd pamiętam. Wynikało to zapewne z poczucia pokrzywdzenia, które sięga jego dalekiego dzieciństwa. Rodzice taty, a moi dziadkowie rozwiedli się. W tamtych czasach prawie nie było rozwodów ( nie to co dzisiaj), więc rozwód był sytuacją nadzwyczajną i szeroko komentowaną w środowisku. Mój dziadek ożenił się z 10 lat młodszą kobietą, natomiast babcia także jakoś sobie poradziła i udało jej się szczęśliwie zakochać po raz drugi. Zarówno babcia jak i dziadek mieli z drugiego małżeństwa dwójkę dzieci. Mój tato ojczyma lubił, ale nie był to jednak jego własny ojciec. Rodzony ojciec za to ograniczał swój obowiązek do płacenia alimentów i odwiedzania syna raz na rok. Toteż tato czuł się zawsze gorszy od przyrodniego rodzeństwa. Oni mieli swoją mamę i tatę a on „Pół” ojca i „Pół” ojczyma. W każdym razie rodzony ojciec taty obiecał mojemu tacie mieszkanie. Miała to być rekompensata dla taty ułatwiająca mu start w dalsze życie. Niestety dziadek mieszkania nie kupił, a co gorsza nagle zmarł. I potem okazało się, że tata zostawił testament, w którym cały majątek zapisał żonie i dwójce kolejnych dzieci, a o synu z pierwszego małżeństwa jakoś mu się zapomniało. Ja myślę, że było tak, że dziadek na prawdę chciał kupić tacie to mieszkanie, a na żonę i dzieci zrobił testament na wszelki wypadek. No i po prostu nie zdążył wszystkich formalności załatwić, bowiem zmarł nagle i niespodziewanie.

Znajomi prawicy podobno doradzali tacie, żeby upomniał się o tak zwany zachowek. Tata jednak urażony machnął na to ręką i żył przez następne 30 lat z poczuciem głębokiego pokrzywdzenia. Tato stwierdził, że sam się wszystkiego w życiu dorobi, chociaż jest teraz bardzo biedny. W każdym razie była w tym pewna sprzeczność, bo jak pisałam powyżej, mój tata był zarówno bardzo ambitny jak i jednocześnie bardzo leniwy. Skoro jednak postanowił się w życiu dorobić, to próbował zrobić to chyba najprostszym sposobem, czyli grą w totolotka. Swoje szczęście starał się złapać przynajmniej 2 razy w tygodniu. Kilka razy udało mu się trafić parę szczęśliwych liczb, jednak nie były to imponujące wygrane, myślę, że gdyby podliczyć to co wydał na zakłady i to co wygrał, niestety wyszło by na niekorzyść domowego budżetu.

Tata, jak każdy rasowy gracz, miał swój system. Niestety nie potrafię go przytoczyć,może dlatego, że opowiadał o nim tysiące razy, więc nigdy go nie zapamiętałam.

 

wtorek, 04 listopada 2008, anmira555

Polecane wpisy

  • Prawdziwe zakończenie cz.3

    Moje życie osobiste i zawodowe początkowo nie układało się zbyt szczęśliwie. Z momentem wygrania milionów przez rodziców postanowiłam, że matura będzie ostatnim

  • Prawdziwe zakończenie cz 2

    Jeżeli chodzi o nasz stan posiadania po ponad 5 latach od wygrania w lotto wygląda to następująco. Obecnie cały czas mamy dom pod Warszawą, który jest warty z k

  • Prawdziwe zakończenie

    Dzisiejsza listopadowa szaruga za oknem nastawiła mnie bardzo refleksyjnie i spowodowała, że zaczęłam sobie myśleć o przeszłości. Przypomniał mi się blog, który

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: