Autentyczna historia osoby, która wygrała milion w Dużego Lotka. Blog opowiada o tym na co została wydana kasa za wygraną i jak zmieniło sie życie szczęśliwca .
Blog > Komentarze do wpisu

Jak tatulek odbierał wygraną w totolotka i jak nie podarował miliona na sieroty.

Jak tatulek odbierał wygraną w totolotka i jak nie podarował miliona na sieroty.

Spać nie mogłam prawie całą noc. Cały czas zastanawiałam się, jak wysoka może to być wygrana, czy tylko kilkadziesiąt tysięcy, czy parę milionów. Kumulacja to chyba żadna nie była, bo bym przecież słyszała. A tutaj żadnych kolejek do kolektur. Tak więc, aż taka wysoka nie może być.

Drugą część nocy spędziłam na zastanawianiu się na co przeznaczyć możemy nasze miliony.

No więc doszłam do wniosku, że jeżeli wygrana będzie w granicach miliona, to trzeba ją będzie przeznaczyć na najpilniejsze wydatki, a jeżeli trochę wyższa, to już będzie można trochę poszaleć. Potem zaczęłam się zastanawiać jakie to by były te najpilniejsze wydatki. Mamy do spłacenia parę kredytów, jeden na lodówkę, drugi wakacyjny. Poza tym trzeba by kupić jakiś fajny samochód. Bo skoro się wygrało przynajmniej milion to chociaż część tej kwoty trzeba wydać na samochód. Inaczej nie wypada. Z drugiej strony jak kupimy nowy samochód, to chyba każdy go zauważy i będzie się zastanawiał skąd mamy na to kasę. Myślę, że ludzie mogą się domyślić, przecież każdy wie w tej małej miejscowości gdzie pracuje mój ojciec i że generalnie nie jesteśmy najzamożniejsi. To skąd wzięlibyśmy pieniądze na takie nowe auto? Tak więc wydanie tych wygranych pieniędzy, nawet tego miliona, to nie będzie taka łatwa sprawa. Ale skoro mamy się kamuflować to jaka będzie przyjemność z wydania miliona? Przecież przychodzą do nas goście i zobaczą, że kupiliśmy na przykład nowy telewizor. Potem, przyszła mi jeszcze myśl do głowy na temat sierot. Słyszałam, że podczas odbioru nagrody trzeba się zadeklarować ile z tej kwoty trzeba wydać na cele charytatywne. Ale skąd człowiek ma wiedzieć, który z tych celów jest dobry a który podstawiony. Może działacze organizacji charytatywnych mają swoje wtyki w lotto i za łapówki podstawiają swoje organizacji do nagrody. Wiecie oszołomiony człowiek może dać lekką ręką nawet milion, skoro ma 10 razy tyle. A przecież mógłby sam wydać tę kwotę znacznie rozsądniej.

Tak więc doszłam do wniosku, że nie warto dawać pieniędzy na sieroty, poza tym z tego miliona może nam nawet nie wystarczyć na podstawowe potrzeby o których marzymy.

Mój tato miał pewnie tak jak ja równie bezsenną noc, bo doszedł do tego samego wniosku i na cel charytatywny nie podarował nawet złotówki.

Obecnie bardzo mi wstyd i za siebie i za tatę.

Kolejny odcinek:  I jeszcze raz o tym jak tata odbierał wygraną.

środa, 05 listopada 2008, anmira555

Polecane wpisy

  • Prawdziwe zakończenie cz.3

    Moje życie osobiste i zawodowe początkowo nie układało się zbyt szczęśliwie. Z momentem wygrania milionów przez rodziców postanowiłam, że matura będzie ostatnim

  • Prawdziwe zakończenie cz 2

    Jeżeli chodzi o nasz stan posiadania po ponad 5 latach od wygrania w lotto wygląda to następująco. Obecnie cały czas mamy dom pod Warszawą, który jest warty z k

  • Prawdziwe zakończenie

    Dzisiejsza listopadowa szaruga za oknem nastawiła mnie bardzo refleksyjnie i spowodowała, że zaczęłam sobie myśleć o przeszłości. Przypomniał mi się blog, który

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Werian, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/11/06 09:29:15
Czekam na dalsze wpisy ;)
-
Gość: , 212.59.249.*
2008/11/06 22:42:39
Nie ma się co przejmować, ja tez nie pozwoliłbym totalizatorowi wybierać celów, na jakie chcę przeznaczyć wygrane pieniądze. Jeśli chcą pomagać biednym, to niech przekazują 10% swoich wpływów - będzie można jakiś szpital postawić albo wyposażyć.